Warto. Czasem nie potrafimy powiedzieć tego co chcemy. Boimy się reakcji drugiej osoby, wstydzimy się czegoś, coś nas blokuje. Pisząc, możemy ubrać w słowa nasze uczucia czy przemyślenia, a więc wszystko to, co istotne. Możemy przekazać siebie, poprzez słowa.
Nie chcecie mówić – piszcie.
Nie potraficie mówić – piszcie.
Każdy z nas ma tyle do powiedzenia, tyle do przekazania innym. Czasem wystarczy ubrać to wszystko co siedzi w głowie w słowa, aby poczuć wielką ulgę. Aby pozbyć się tego, co ciąży na nas, a czego boimy się wykrzyczeć.
Napisałem dwa listy. Dzięki wysłaniu ich stałem się lepszą osobą. Pozbyłem się tego, czego chciałem pozbyć się od dawna. Napisałem to, czego nie potrafiłem ubrać w słowa mówione. A może potrafiłem, ale nie tak dobrze jak udało mi się to napisać.
Dzięki tym listom jestem szczęśliwy.
Jeśli miałbym już odejść i nic więcej nigdy nie napisać, to te dwa listy wystarczą, abym niczego nie żałował i nie martwił się, że czegoś nie zrobiłem, o czymś zapomniałem.
Cieszę się, że wystarczyło mi odwagi, aby je wysłać.
Chyba za bardzo się tutaj otwieram. Ale w końcu piszę, a to wyzwala.

Oj tak, jak najbardziej, słowo wyzwala, pisane ma szczególną moc, bo często jest bardziej przemyślane niż mówione, a nie pozbawione przy tym spontaniczności. A przede wszystkim to działanie, działanie wyzwala pozytywne emocje. Jeśli jeszcze pomaga wyrazić siebie, to nie ma się czego bać. Piszcie więc, ludzie poczciwi. Z pozdrowieniami. Dobry tekst, bez udziwnień, a wyrazisty, zdradzający wyrazistość autora
OdpowiedzUsuńZdradzający aż za bardzo :) No ale na tym koniec, teraz zabieram się za bluzganie o mediach, a i wrócę do podstaw, czyli do dobrej muzyki.
OdpowiedzUsuńTylko czasem odejdź od schematu i zapodawaj takie teksty czasami
OdpowiedzUsuńPiepier przyjmie wszystko, dlatego są książki i czasopisma, które nadają się na podcierkę i takie, które, ja osobiscie traktuje jako sacrum, coś co mnie jest w stanie czegoś nauczyć i zmusić do myślenia. W czasach naszej cudownej inermedialnej machiny, tj. internetu; pisac może każdy i dla mnie nie jest to zjawisko pozytywne. Nie mówię, że chcę ponownego wprowadzenia cenzury, bo to zjawisko z samego założenia jest złe. W dawnych czasach, powiedzmy przed wojną aby pisać popierwsze trzeba było umieć pisać... nie w sensie znania literek, tylko w tym, że ma się coś do powiedzenia. Nieraz były to książki i teksty kontrowersyjne, czasami obsceniczne, ale nie można było im zarzucić braku logiki. A dziś, nizależnie, czy bierzesz do ręki gazetę, czy włączasz komputer z takim czymś możesz się spotkać. Z tego punktu widzenia demokratyzacja jest złym zjawiskiem... nie każdy jest stworzony do pióra, ale też na szczęście (teoretycznie po za lekturami szkolnymi;)) nie musimy się męczyć czytając takie szałatajskie bzdety, przeważnie o charakterze komercyjnym bądź dupoliźczym (taki mój wkład w zbiór neologizmów polskich).
OdpowiedzUsuńJeżeli pisanie wyzwala, ma sens, a jeżeli ma sens, ma też za sobą wartość, bo idzie za nim jakiś cel... więc pisz..., jak każdy z nas pisze pod Twoimi tekstami
Millo, masz rację, jest dużo laików, którzy piszą. Tylko weźmy pod uwagę jedną rzecz - kiedy gówniane teksty wychodzą spod ręki trzynastolatki piszącej bloga, to można to pominąć z uśmiechem na twarzy. Dla mnie problem zaczyna się wtedy, kiedy widzę stronniczość w polskich mediach i komercyjność tekstów, szczególnie w miesięcznikach branżowych. Druga sprawa, wielu redaktorów piszących dla polskich mediów nie ma pojęcia zarówno o pisaniu jak i nie ma w pisaniu żadnego celu. Wygląda to na takiej zasadzie - każą mi pisać o kinie, mimo, że filmów nie oglądam - OK, każą napisać o seksie - mimo, że jestem prawiczkiem - OK.
OdpowiedzUsuńDużo mam do powiedzenia na ten temat, ale to nie jest na jeden komentarz, bardziej na tekst. A Ty millo wpadaj częściej, bo ciekawie komentujesz :)
Racja millo, święta racja. Rozszerzyłbym nawet przedmiot zainteresowań poza pisanie i rzucił teorią, że demokratyzacja w znanym nam obecnie wydaniu z reguły nie ma sensu. To o czym napisałeś, jak to przed wojna bywało, cóż, tylko łezkę uronić, najpierw trzeba do takiego pisania, jak to międzywojenne dorosnąć, a przy postępującym ogłupianiu ludzisków raczej nie jest to możliwe. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń