niedziela, 24 maja 2009

Dzień, kurwa dobry

Poranne programy telewizyjne. Dowiecie się z nich wszystkiego. Jak się ubrać, co jeść, jak schudnąć, w jakiej pozycji robić siku oraz czy twoja siostra ma downa. Spotkacie tam naczelnych pedałów polskiego szołbiznesu – Tomasza Raczka oraz Tomasza Jacykowa (czyżby jakiś duży odsetek Tomaszów w świecie homoseksualistów?), specjalistów, doktorów, Korwin-Piotrowską, która jest przecież chodzącym pudelkiem, a nawet Jana Nowickiego, który nie opuści żadnego programu porannego, czy wieczornego aby poinformować opinię publiczną, że się żeni. Posłuchacie też koncertów z playbacku. Ogólnie rzecz biorąc kilka godzin gówna, które telewizja publiczna oraz jedna z komercyjnych serwują nam każdego poranka. Osobiście wolę rozpocząć dzień od obejrzenia kolejnych powtórek „Świata wg Kiepskich”, który ogłupia zdecydowanie mniej niż poranne programy i tematy w nich poruszane.

Nie uważam, że programy poranne, które są podróbką amerykańskich tzw. ‘morning shows’ są złym pomysłem. Pomysł jest dobry, ale wykonanie tragiczne. Kuba Wojewódzki w jednym z odcinków swojego talk-show, wspomniał o programach, „w których prowadzący rozmawia z kobietą, której cała rodzina umarła na raka, a za chwilę informuje nas o tym co właśnie ugotowali w kuchni”. Wojewódzki tam nie chodzi. Inni znani artyści oraz szanujący się dziennikarze raczej też unikają takich programów. Nawet taka Doda pojawia się tam rzadko.

Właściwie to po co ja piszę ten tekst. Przecież wy lubicie oglądać takie rzeczy. Skoro „M jak miłość” ma kilka milionów widzów…
Zapewne programy poranne będą teraz tylko zyskiwały swoich odbiorców i będą stawały się jeszcze głupsze, aby dotrzeć do jak największych mas. No i pytam siebie ponownie – po co ja o tym piszę? Ano chciałem się tak trochę pożalić.
Dobra, trochę mi ulżyło.
Koniec.

11 komentarzy:

  1. Taaak... Poranny program w TVN naprawdę robi wrażenie. Zresztą "Kawa czy herbata" wiele mu nie odstaje. O ile w ogóle. Po takim poranku dzień wcale taki kurwa dobry nie jest. Co więcej, gdy mi się nieraz niefortunnie zdarzy posłuchać przez kilka minut pana Jacykowa (i, o zgrozo, popatrzeć na niego), mam ochotę spowrotem położyć się spać. No ale niech każdy ogląda co lubi. Dwa dni temu spalił mi się dekoder podczas burzy. Może to i lepiej. Poranek wydaje się piękniejszy gdy dzień dobry mówi mi ciekawa książka zamiast Prokopa z pichcącymi na antenie braćmi, czy nawet Ferdka z Waldusiem sączącymi mocnego fulla przed tv. To by było na tyle, a jeszcze korzystając z okazji, że jest przed dziewiątą chciałbym wszystkim powiedzieć: DZIEŃ DOBRY :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej, że tak zacytuję taką piosenkę dość swego czasu popularną: video killed a radio star! Ja osobiścię preferuję poranki z dobrą muzyką, ostatnio Nightwish, Coma i Xandria, albo dobrym, o ile to możliwe niekomercyjnym radiem, np. Radiem Kraków, które stara się zaoferować odbiorcom coś innego, niż pierdoły serwowane w TV nie tylko porankiem, bo - nie oszukujmy się - cały dzień. Brawo, i więcej takich inicjatyw. Poranne programy (pisałeś o kobiecie, raku i kuchni) nawet z ludzkich tragedii robią komedię, powiedziałbym tragifarsę. A to jest jednoznacznie złe. Więcej trzeba takich głosów, one tylko wydają się niesłyszane, ale są ważne

    OdpowiedzUsuń
  3. Zacząć poranek od posłuchania rozmów w telewizji to nie jest zły pomysł. Muzyka - jasne, wolę to, ale dobre gadanie też może być ciekawe. Gorzej, kiedy włączam rano TV i słucham rozmów o kobietach po ciąży, o tym w jaki sposób karmić cyckiem, nie mówiąc już o tym jak biorą osoby, które przeżyły tragedie i każą spowiadać im się przed paroma milionami widzów, którzy dopiero co podnieśli swoje dupy z łóżek...

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy program w którym się rozmawia jest dobry. Tylko, że nigdy telewizja śniadaniowa nie opierała się na sztuce dialogu, bardziej przypomina to wymianę informacji, doświadczeń, czy opowiadań. Sztuka prawdziwej rozmowy polega na wymianie przemyśleń, a nie bełkocie, który się z rana serwuje. Abu móc przemyśleć cokolwiek, trzeba włożyć w to minimalny wysiłek, dozę własnego czasu i własną analizę, a nie wszyscy to potrafią, bądź też mają po przebudzeniu na to ochotę. Mnie zawsze zastanawia fakt, że najciekawsze filmy są zawsz, późnym wieczorem po 22 (bez poddekstów, mam na myśli np. blok Kocham Kino), ja niestety na nich najczęściej przysypiam... no ale... Zastanawiam się również, czy z samego rana mam ochotę intensywnie o czymkolwiek myśleć, czy rozmawiać... Oglądanie migawek i słuchanie pustych tektów jest znacznie łatwiejsze, nic od Ciebie nie wymaga, możesz się po tym "orześlizgnąć" i zapomnieć. Cechą dobrej książki, filmu, czy muzyki jest to, że robi ona jakieś wrażenie i zmusza Cię do jakielkolwiek mniejszej, lub większej reakcji, w przeciwieństwie do, choćby "Dzień Dobry ...", Łatwiej jest stworzyć pozór pokładanego, zwykłego, nudnego życia i rozmów o kotlecie, czy podróży, niż zastanawiać się nad sensem własnej egzystencji... Dlatego takie seriale mają wzięcie i tyle... Przynajmniej wolę wierzyć w to, że ludzie oglądają je bo nie chce im się zażyć inteligentej rozrywki, która niesie za sobą jakąś wartość, niż, że sa po prostu głupi :) pzdr. Zamotałem się, ale mam nadzieję, że w miare zrozumiale.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadza się, ale to do cholery mogą być ciekawe i zajmujące tematy serwowane w przystępnej dla dopiero co przebudzonych formie, a nie jedne i te same bzdety w kółko. Ja nie mogę znieść, gdy włączam TV i widzę po raz kolejny instrukcję badania piersi, o zgrozo, bez cenzury, o ósmej rano (co prawda nie w polskiej TV, ale jednak). A widok Jacykowa, który pokazuje na modelce, gdzie się źle ubrała i co powinna zmienić, z jego pedalskim akcentem pomiatającego nieszczęsną dziewczyną to już spore przegięcie. Miałem wątpliwą przyjemność obejrzenia kilku fragmentów i dziękuję na wieki. Słuchanie dobrej muzyki nie zmusza wcale do wysiłku, bo z rana można słuchać muzyki, a nie rozkminiać tekst, bo dobra muzyka to nie tylko tekst. Znam ludzi, którzy czytaja po kilka razy jedną książkę, jak znalazł na poranek, sam tak robię. Zresztą są tacy, którzy wolą słuchać pustych rozmów, a są i tacy, którzy wolą intelektualne rozrywki, a nie tylko rano, ale i przez cały dzień mają mało do posłuchania. To lekko pachnie dyskryminacją

    OdpowiedzUsuń
  6. Poranny bełkot może być ciekawym porannym bełkotem. Można porozmawiać o ciekawych rzeczach, chociażby o tej modzie z Jacykowem, czy filmach z drugim 'naczelnym homoseksualistom polskiego szołbiznesu' - Raczkiem. Problem w tym, że zamiast poważnego porannego programu, czujemy się jakbyśmy oglądali domowe przedszkole, widząc pogodynkę w mieście X, namawiającą dzieci do 'pomachania i pozdrowienia telewidzow'. Oczywiście nie mówie, że wszystko jest na nie. Zauważam tylko, że z biegiem czasu programy te stają się coraz głupsze i kto wie, może niedługo zobaczymy Jagielskiego i Pieńkowską bawiących się samochodzikami w piaskownicy, ze smoczkami w pyskach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie zdziwiłbym się, gdybyśmy raczej kiedyś zobaczyli (oczywiście ci z nas, którzy podobne programy oglądają, ja czynię to bardzo rzadko, tyle tylko, żeby móc krytykować z czystym sumieniem)nagą Dodę czy inną Jolę, po to wszystko raczej w tym kierunku zmierza. Nie chciałbym zostać uznany za foba, ale trudno - jak mówi wielu - odmówić mi racji

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm... ale to już widzieliśmy! Jak doda się rozbierała to jej pierwszym krokiem było udanie się do programu porannego i poinformowanie, że jej cycki już w następnym numerze "Playboya".

    OdpowiedzUsuń
  9. Obraz nędzy i rozpaczy. Albo, jak podobno mawiał Jacyków: bida z nędzą przez wieś pędzą

    OdpowiedzUsuń
  10. Taa... i wyszło na jaw, kto tu ogląda Jacykowa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiem ze słyszenia. Choć przyznaję, widziałem jak się znęca nad jakąś biedną modelką :D

    OdpowiedzUsuń